12

2018

16

KATEGORIE

WPISÓW Z ŻYCIA CERKWII

Archiwum:

Grabarka prosi o głosy w konkursie Podlaska Marka Roku

Rozmowa z przełożoną monasteru, ihumenią Hermioną w Radiu "Orthodoxia"
W dniu 23 marca br. w studiu Radia „Orthodoxia” w Białymstoku gościła przełożona monasteru świętych Marty i Marii na Świętej Górze Grabarce ihumenia Hermiona. O historii monasteru i jego dniu dzisiejszym z matuszką rozmawiał Jan Kochanowicz.

Monaster na Grabarce prosi o głosy w konkursie 

- W studiu Radia „Orthodoxia” mamy dziś wyjątkowego gościa. To matuszka ihumenia Hermiona, przełożona monasteru na Świętej Górze Grabarce. Zanim podamy główny cel wizyty matuszki w naszym studiu, proszę przypomnieć, jakie święte są patronkami monasteru na Grabarce?
- Muszę troszeczkę powiedzieć o historii naszego monasteru. Grabarka jako święte miejsce istniała już wiele wieków, natomiast monaster powstał dopiero po zakończeniu drugiej wojny światowej. Dokładnie w 1947 roku arcybiskup Tymoteusz wezwał do siebie mniszkę Marię Komstadius i polecił jej założenie na Świętej Górze Grabarce monasteru. Wcześniej były inne propozycje dotyczące miejsca, gdzie mógłby on powstać, m.in. Nowy Dwór Gdański. Nie doszły one do realizacji i to Święta Góra została wybrana na siedzibę pierwszego powojennego monasteru w Polsce. 
- Czyli Wasz monaster jest stosunkowo młody...
- Młody, ale spośród polskich monasterów właściwie drugi pod względem wieku, po monasterze w Jabłecznej. Mówimy, oczywiście, o wspólnotach monastycznych nieprzerwanie istniejących, bo monaster w Supraślu też jest starym monasterem, podczas gdy monaster w Jabłecznej istnieje nieprzerwanie, podobnie jak i nasz, mający obecnie 67 lat. 
- Prawosławie na terenie Podlasia, Białostocczyzny nie pojawiło się jednak dopiero po drugiej wojnie światowej…
- Oczywiście, wszyscy wiemy, że Prawosławie istniało u nas już prawie dziesięć wieków zanim dobiegła końca II wojna światowa. Są rzetelne dokumenty historyczne, mówiące, że na południowym Podlasiu, w okolicach rzeki Bug, gdzie usytuowana jest Grabarka, ślady Prawosławia odnoszą się do XII-XIII wieku. To był okres wojen tatarskich. Wiemy, że najazdy tatarskie docierały aż do Mielnika. Są dokumenty, które świadczą o tym wyraźnie.
- Czyli to były prawosławne tereny jeszcze wiele wieków przed wejściem rzymskich katolików na tereny Podlasia?
- Sądzimy, że tak, chociaż zapewne można dyskutować na ten temat. Rzymski katolicyzm pojawił się na terenach rdzennie prawosławnych. Na początku w formie unii brzeskiej z 1596 roku, a później zaistniały parafie rzymskokatolickie, unickie zaś z czasem przestały istnieć.
- Czy katolicyzm pojawił się za sprawą unii pomiędzy Koroną a Wielkim Księstwem Litewskim? Prawosławie było przecież religią dominującą w tym księstwie.
- Tak i dlatego z pewnością przetrwało, ponieważ było rdzenne, a element zachodniego chrześcijaństwa był elementem napływowym. Mimo że unia bardzo silnie działała na naszych terenach, przetrwało to, co było właściwe dla duszy tego narodu.
- Różne są legendy o ocaleniu mieszkańców okolic Grabarki w okresie epidemii cholery. Jak to rzeczywiście wyglądało?
- Jak naprawdę wyglądało, tego nie wiemy, natomiast z całą pewnością możemy przytoczyć kronikę parafii prawosławnej w Siemiatyczach. Podaje ona, że w 1710 roku taka epidemia szerzyła się w okolicach Siemiatycz. Z tego, co wyczytaliśmy w kronice, około 10 tysięcy osób, które miało jeszcze siły, aby wyruszyć w stronę wybawienia, przybyło na Świętą Górę Grabarkę. W tym trudnym okresie były przypadki uzdrowień. Choroba przestała się rozprzestrzeniać, a nowe przypadki zachorowań nie pojawiały się. To się wiązało z widzeniem pewnego człowieka (jego imię nie jest znane), który przekazał to wiernymi, a oni za jego głosem poszli w stronę Grabarki. Wtedy pojawiły się na Górze pierwsze krzyże i do dzisiaj są one żywą tradycją.
- Grabarka to miejsce imponujące. Wiekowe krzyże robią niesamowite wrażenie. Siła jest w modlitwie i źródle, które jest u podnóża Góry…
- Tak jak się mówi: „To nie miejsce uświęca człowieka, a człowiek uświęca miejsce”, właśnie przez swoje zjednoczenie z Bogiem, przez modlitwę wielu, wielu pokoleń, która miała miejsce z dawien dawna. To modlitwa spowodowała, że Góra jest tak niezwykłym miejscem.
- My, jako mieszkańcy Podlasia, za rzadko zmierzamy w stronę Grabarki. Najczęściej jest to 18-19 sierpnia, wtedy jest święto, wszyscy tłumnie podążamy na tę Górę, ale siostry są tam cały czas...
- Tak, ale my nie czujemy się tam osamotnione, mimo że największa liczba osób przybywa na nasze święto wtedy, kiedy są tam największe uroczystości. To 17, 18, 19 sierpnia. Te dni wydłużyły się nam w związku z przybyciem Iwierskiej ikony Matki Bożej na Grabarkę. W pozostałym czasie ludzie też przybywają. Nie tak licznie, ale często i regularnie. 
- Matuszka wspominała, że dzisiaj, przy pięknej, słonecznej pogodzie, też było dużo ludzi...
- Tak, była duża grupa ludzi, a także pielgrzymka z Białegostoku. Niektórzy zaś przyjeżdżają bardziej w celach turystycznych, aby obejrzeć to miejsce, zapoznać się z nim.
- Ludzie pojawiają się na Świętej Górze na przestrzeni lat z taką samą intensywnością, czy to się zmienia?
- Jeszcze nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, ale nawet w ciągu ostatnich dwudziestu paru lat bardzo zwiększyła się liczba odwiedzających Świętą Górę. Było parę momentów, które znacząco wpłynęły na zwiększenie się liczby odwiedzających. Jedną z bardziej znaczących był pożar naszej cerkwi w 1990 roku. Po tym wydarzeniu na Grabarkę przybyła ogromna liczba ludzi, był to pewien zryw. Ludzie chcieli to ukochane miejsce zobaczyć, podtrzymać i wspomóc w tak trudnej sytuacji.
- To jest tak, że w obliczu biedy jednoczymy się, a jak jest nam dobrze, to średnio dzielimy się radością?
- Myślę, że niekoniecznie tak, ponieważ drugim kulminacyjnym momentem było przybycie na Świętą Górę Iwierskiej ikony Matki Bożej. Nie było to tragiczne wydarzenie, lecz wielka radość. Przybyło bardzo dużo osób i wszyscy bardzo cieszyliśmy się z przybycia tej ikony.
- To wyjątkowa ikona. Modli się przed nią wiele osób.
- My się modlimy, prosimy i myślimy, że na Grabarce w pewien sposób bronimy tej ikony, natomiast tak naprawdę jest inaczej. To ona przybyła do nas, aby nas chronić, opiekuje się nami i zawsze nam pomaga.
- Pożar pokazał, że taka ochrona jest niezbędna. W czasie pożaru ocalało przecież Pismo Święte?
- Tak, ocalała Ewangelia, która leżała na prestole. W trakcie pożaru, kiedy spalił się prestoł, ona, najprawdopodobniej, spadła na ziemię i zachowała się w piasku pod nim.
- Niezależnie od dramaturgii całego wydarzenia, bo ogień trawił wszystko, co napotkał na drodze.
- Ogień stopił nawet dzwony, więc to była ogromna temperatura. Szkoła Główna Pożarnictwa wykonała film szkoleniowy pokazujący przebieg pożaru.
- Mimo wszystko Ewangelia ocalała.
- Tak, Słowo Boże nigdy nie zostanie unicestwione.
- Dużo sióstr jest teraz na Grabarce?
- W tej chwili monaster liczy czternaście sióstr, ale oprócz tego są kandydatki, które myślą o dołączeniu do grona sióstr na Grabarce.
- Grabarka to nie jest tylko ta główna cerkiew, którą najczęściej odwiedzamy, w której się modlimy, to też inne cerkwie.
- Tak, na Grabarce jest cerkiew Przemienienia Pańskiego, którą wszyscy znamy i odwiedzamy. Oprócz tego są jeszcze dwie świątynie. Druga, która powstała w latach 50. XX wieku, jest pod wezwaniem Wsiech Skorbiaszczych Radost’. Została ona zbudowana już po założeniu monasteru z myślą o siostrach, które zazwyczaj bardzo marzły w nieogrzewanej cerkwi Przemienienia Pańskiego. Dlatego powstała ta drewniana cerkiewka, która była ogrzewana za pomocą pieca kaflowego. Za cerkwią było też kilka cel, w których mieszkały niektóre siostry. Cerkiew jest teraz w trakcie remontu. Otrzymaliśmy dotację z Unii Europejskiej, aby móc dalej kontynuować ten remont.
- Siostry mają też małą cerkiewkę w domu klasztornym?
- Tak. Jest to cerkiewka, która służy nam do nabożeństw w okresie, gdy jest bardzo zimno, a także do wspólnej modlitwy wieczornej i porannej. Jest to cerkiewka pod wezwaniem Zaśnięcia Matki Bożej. Zupełnie mała, ale ciepła, przytulna, z domowym klimatem.
- Powiedzieliśmy o długiej historii, o duchu tego miejsca. Ale powiedzmy także, że współcześnie Grabarka została nominowana do konkursu „Podlaska Marka Roku”. Jest to jubileuszowy, dziesiąty konkurs. Jak to się stało, że nominowano Grabarkę?
- To była dla nas niespodzianka, ponieważ dostaliśmy informację, że Grabarka została zgłoszona do tego konkursu. Dotychczas jednak nie wiem, kto to zrobił. W tej chwili odbywa się głosowanie, które trwa do 27 marca, czyli do najbliższego czwartku włącznie.
- Głosujemy na stronie internetowej: http://podlaskamarka.pl. Należy odnaleźć zakładkę „głosowanie”, kliknąć pozycję 24. i postępować zgodnie z dalszą instrukcją. Warunkiem jest posiadanie numeru telefonu, trzeba potwierdzić, że jest się pełnoletnim i że zapoznało się z regulaminem konkursu. Nie ma znaczenia, czy głosują mieszkańcy Podlasia, kraju czy nawet świata?
- Myślę, że nie. Otrzymałam informację, że głosują osoby znajome z innych regionów i ich głosy zostały przyjęte. 
- Myślę, że Święta Góra to takie nasze dobro, które spływa na prawosławnych, ale nie tylko na ich. Czy katolicy odwiedzają to miejsce?
- Świętą Górę Grabarkę odwiedza bardzo dużo osób różnych wyznań. Przeważnie są to katolicy.
- Przyjeżdżają w celach turystycznych czy modlitewnych?
- Na pierwszy rzut oka trudno jest to ocenić, natomiast, kiedy rozmawiamy, widać, że sporo osób przyjeżdża, aby się pomodlić. Piszą także do nas listy, dzwonią z prośbą o modlitwę. W nocy właśnie zadzwoniła pani, której mama dostała udaru i prosiła nas o modlitwę. My staramy się spełniać każdą prośbę. Jest bardzo dużo grup religijnych, które przybywają na Grabarkę. Bywa też, że są to osoby jadące do innych świętych miejsc, np. na Litwę, do Wilna, gdzie jest bardzo znana Ostrobramska ikona Matki Bożej, do Sokółki i po drodze odwiedzają Świętą Górę Grabarkę…
- Dla ludzi świeckich życie monastyczne otoczone jest taką mgiełką tajemnicy. Czy matuszka zechce zdradzić, jak przebiega codzienne życie na Grabarce? 
- To, co widzimy na zewnątrz, nie jest trudne do opowiedzenia. Każdy dzień rozpoczyna się modlitwą. Teraz, w okresie Wielkiego Postu, nabożeństwa wyglądają inaczej. Poza sobotami i niedzielami, kiedy są „pełne” Święte Liturgie, tylko we środy i piątki są jeszcze Liturgie Uprzednio Poświęconych Darów. Podczas Liturgii czytane są u nas setki „zapisków” z imionami osób, które proszą o modlitwę, oraz wyjmowane za nich cząsteczki z prosfor. Są to tysiące imion, które są do nas przesyłane i przekazywane. Po zakończeniu porannego nabożeństwa jest posiłek, potem prace… 
- O której godzinie rozpoczyna się w monasterze dzień?
- W zwykły, powszedni dzień o piątej rano.
- Oznacza to, że gdy my jeszcze śpimy, to siostry już się modlą…
- W pewnym sensie tak, chociaż znam ludzi, którzy modlą się jeszcze wcześniej niż siostry. W środku dnia, o godzinie czternastej jest obiad, o siedemnastej nabożeństwo wieczorne, po którym jest kolacja. Pomiędzy tymi nabożeństwami każda siostra wypełnia nałożone na nią obowiązki (tzw. posłusznija). O godzinie dwudziestej są modlitwy wieczorne, a 22.30 jest już cisza nocna. Z zewnątrz tak wygląda w przybliżeniu program naszego dnia.
- Czy jest możliwość przyjazdu do sióstr w zwykły dzień, nieświąteczny?
- Tak, monaster ma otwarte swoje bramy od rana do wieczora. Można więc przyjechać na parę godzin. Ale istnieje też możliwość zatrzymania się na dłużej, jeśli ktoś pragnie regularnie uczestniczyć w nabożeństwach czy pomóc siostrom w jakichś pracach. Istnieje możliwość przenocowania. Zapraszamy. Prosimy tylko, aby wcześniej zgłaszać takie chęci telefonicznie lub e-mailowo. 
- Ostatnio na Grabarce byli tegoroczni maturzyści. Czy związane z tym zamieszanie nie zakłóca normalnego funkcjonowania monasteru?
- Z pewnością dni, gdy na Grabarce jest dużo młodzieży, wyglądają nieco inaczej. Jednak niezależnie od tego, co się dzieje, siostry mają swoje obowiązki i starają się nieustannie modlić. Co by się nie działo, musimy robić to, do czego zostałyśmy powołane. 
- Z drugiej strony, młodzież zapewne wnosi jakąś dodatkową energię nawet wówczas, gdy czasami coś jej nie wychodzi…? Dla nich przecież modlitwa w takim miejscu daje radość i nadzieję na pomyślność na egzaminach dojrzałości.
- Szczerze mówiąc, bez młodzieży już nie wyobrażamy sobie życia. To przede wszystkim pielgrzymka paschalna, w tym roku będzie to już 35. z kolei. Większość naszych sióstr też wcześniej działała w Bractwie Młodzieży Prawosławnej, uczestniczyła w pielgrzymkach bractwowych, obozach i wyjazdach. Jest to zatem i nam bliskie. Natomiast nie da się już wyobrazić dorocznego święta Przemienienia Pańskiego na Grabarce bez młodzieży. Młodzież stanowi wówczas tak dużą grupę pomocników, wraz z którą mamy odwagę podejmować różne wyzwania związane z tym świętem. Przypomnijmy choćby, że w ostatnich latach mieliśmy tylu ważnych gości – i prezydenta naszego kraju Bronisława Komorowskiego, i patriarchę moskiewskiego Cyryla, i wielu innych. Dzięki pomocy młodzieży, pracując spontanicznie udało się nam wszystkie te wizyty zorganizować i przeżyć tak, że każdy odczuwał i radość, i satysfakcję. 
- Wróćmy jednak to postaci patronek monasteru – świętych Marty i Marii…
- Postacie tych świętych są, jak mi się wydaje, dobrze znane, ponieważ fragment Ewangelii, który o nich opowiada, odczytywany jest podczas wszystkich świąt poświęconych Matce Bożej. To historia mówiąca o tym, jak Chrystus odwiedził dom świętych Marty i Marii oraz ich brata Łazarza. Marta siedziała wówczas u nóg Zbawiciela, a Marta usługiwała. Marta zarzuciła Marii, że mogłaby jej pomóc, natomiast Chrystus odrzekł jej, że troszczy się ona o wiele, podczas gdy Maria wybrała to, co jest w życiu najważniejsze. Nie wiemy, jak święte te zostały wybrane patronkami naszego monasteru, chociaż zapewne ma to związek z pierwszą przełożoną monasteru na Grabarce, mniszką Marią Komstadius, związaną z działalnością sióstr miłosierdzia... 
- Marta i Maria to święte żyjące w okresie ziemskiego życia Jezusa Chrystusa. Co matuszka czuła będąc w Ziemi Świętej, odwiedzając miejsca związane z życiem patronek kierowanego przez Was monasteru?
- Byłam tam wówczas z siostrą Ewą. Czułyśmy się tam bardzo dobrze, chociaż siostry tam mieszkające są w większości cypryjskimi Greczynkami. Nie miałyśmy możliwości bliższego kontaktu z nimi, jednak czułyśmy się jak u siebie w domu. Zrobiliśmy wówczas wspólne zdjęcie z siostrami z tamtego monasteru, które do dziś jest dla nas miłą pamiątką. Jedność duchową czujemy z całą Ziemią Świętą, ze wszystkimi monasterami, jesteśmy przecież jakby jednej krwi. 
- I to bez względu na odległość w czasie, kiedy żyły święte Marta i Maria, i przestrzenni dzielącej Ziemię Świętą od Grabarki… 
- Tak. W historii naszego monasteru był taki moment, kiedy ingerencja tych świętych była bardzo oczywista. Były to lata 60. czy 70. ubiegłego wieku, kiedy jedna z sióstr miała jakiś duży problem i nie okazywała należnego szacunku przełożonej. Objawiły się jej dwie postaci i powiedziały kilka słów, jak powinna się zachowywać. Próbowała ona dowiedzieć się, któż to mógł być, i okazało się, że były to patronki naszego monasteru. 
- Na temat monasteru na Grabarce moglibyśmy zapewne rozmawiać jeszcze długo. Jednak wydaje się, że ważniejsza jest wizyta w monasterze i modlitwa w nim. 
- Oczywiście. My nawet nie zapraszamy do siebie, a czekamy na wszystkich…
- Siostry czekają na nasz przyjazd, ale też na nasze głosy w plebiscycie, oddanie których przecież nic nie kosztuje. Adres strony: http://podlaskamarka.pl/glosowanie/. Pozycja nr 24. Trzeba mieć tylko dostęp do internetu oraz telefon. Serdecznie dziękuję za rozmowę. Ubogaciła mnie ona duchowo. Matuszka przyjechała do naszego studia, a to ja czuję się, jakbym był na Grabarce.
- Ja również dziękuję za spotkanie, a w imieniu wszystkich sióstr dziękuję za oddane głosy. 

___________________
Rozmowę zarejestrowała i opracowała Marta Charkiewicz 
zdjęcie: www.religia.tv